AppStore, najlepsza rzecz w iPhone
13 grudnia 2008, 20:39:25

iPhone jest chyba produktem zbierającym najbardziej skrajne opinie w sieci i innych miejscach. Wszelkie fora przepełnione są najróżniejszymi opiniami o owym produkcie. Zabawka, a nie telefon, brak mu podstawowych funkcji, kto w dzisiejszych czasach kupi telefon bez MMS-ów?!; a na drugim froncie ludzie, których określa się niechlubnym mianem fanboy-ów, wyśmiewających tylko konkurencję i chwalących rewolucyjność iPhone.
Gdzie tu miejsce na zwykłych użytkowników, potrafiących zauważyć wady, a jednocześnie pochwalić ciekawe rozwiązania?
Chociażby na tym blogu. Chciałbym wypowiedzieć się na temat, który według mnie uczynił iPhone tak świetnym urządzeniem, jakim jest teraz, i ma ogromny wpływ na jego funkcjonalność.
Panie i panowie, AppStore!
AppStore pojawił się w iPhone późno, bo dopiero po premierze wersji 3G i przed softem 2.0. Na samym początku nie było zbyt dużego wyboru, w końcu ciężko oczekiwać od deweloperów cudów w kilka dni, prawda? Jednak teraz można już z czystym sercem oceniać i nazwać AppStore rewolucją w sposobie dystrybucji mobilnych (i nie tylko) aplikacji.
Zacznijmy od wad
Chyba największym (ale nie jedynym!) problemem z AppStore jest straszna restrykcyjność Apple. Firma kontroluje wszystko co dostaje się na półki swojego sklepu. Zdarzają się przypadki, w których aplikacja musi się zadowolić miejscem na dysku jedynie autora. Każda z wyrzuconych aplikacji zyskuje jednak dużą popularność w sieci... być może większą, niż aplikacje, które się w AppStore znalazły. :)
Powstał nawet cmentarz aplikacji iPhone. Warto podumać trochę nad każdym z nagrobków, wśród nich są prawdziwe cuda (Trisa nigdy się nie pozbędę! ;)).
Niestety, taka polityka Apple, i biednym użytkownikom nie pozostaje nic innego, jak się dostosować.
A teraz czas na zalety
Rzeczą, która powstrzymała mnie przed kupnem telefonu na platformie Symbian (mimo to zawsze będę chciał E51 lub E71) były właśnie aplikacje. Są one rozproszone po całej sieci, po stronach ładniejszych i brzydszych. I co najgorsze - większość z aplikacji wygląda jak z poprzedniego wieku. Każda aplikacja rządzi się swoimi zasadami i wydaje się, że interfejsy projektują programiści. Przez to są po prostu nieużywalne.
Ale kończąc o moich przykrych wspomnieniach z Nokią N70, przejdźmy do AppStore. Apple rozwiązało wszystkie te problemy w sposób genialny. Powstał sklep na zasadzie iTunes Music Store. Jest on dostępny właśnie z iTunes (i niestety innej opcji nie ma). Wygląda - standardowo dla witryn Apple - świetnie, wszystkie elementy rozmieszczone są w sposób wygodny i łatwo przyswajalny dla oka, nie ma się do czego przyczepić.
Twórcy aplikacji mają niesamowicie ułatwioną sytuację - do ich zadań należy tylko dodanie aplikacji. Zasoby AppStore przeglądane są przez tysiące użytkowników iPhonów, co daje aplikacji zapewnioną popularność od samego początku. Recenzja naszego produktu pojawia się od razu na kilku niezależnych portalach zajmujących się właśnie recenzjami aplikacji/gier.
Zostając przy recenzjach - AppStore ma wbudowany system ocen oraz recenzji. Każdy posiadacz aplikacji może wystawić jej ocenę i się wypowiedzieć na jej temat. Strasznie przydatna i użyteczna rzecz. Gdy pod produktem widnieją recenzje z zaledwie jedną gwiazdką to zazwyczaj nie ruszam. ;)
Jak za to zapłacić?
Apple, niestety, traktuje nas jak kraj trzeciego świata. AppStore pojawiło się w Polsce późno, i w nie do końca sposób taki jak być wprowadzone powinno. Otóż masa użytkowników skarżyła się na forach na problemy z dodawaniem karty do swojego konta. W tym i ja. Otóż sklep akceptował tylko i wyłącznie karty kredytowe. Jeśli mieliśmy kartę debetową, płatniczą lub jakąkolwiek inną nie będącą kredytową... cóż, trudno. Nie mogliśmy skorzystać z zasobów AppStore.
Trzeba było sobie radzić za pomocą Gift Cardów, których na eBayu na szczęście nie mało. Ostatnio jednak, na forum MyApple pojawił się jakże optymistyczny wątek o akceptowaniu przez AppStore polskich kart zwykłych. Działa! :)
Ceny aplikacji wahają się od 79 euro centów (w przypadku dolara 99 centów) do 8 euro (10 dolarów) za najlepsze gry (oraz najlepszą aplikację ever, Things). Poza tym, wiadomo, aplikacje darmowe (duża ilość naprawdę fajnych rzeczy) i rzadkie wybryki z większą ceną.
Mobilnie
Domyślnie w sofcie >2.0 na naszym iPhone zainstalowana jest aplikacja AppStore. Mamy dzięki niej dostęp do... wszystkiego, tylko w stworzonym dla iPhone interfejsie.
Warto wspomnieć o aktualizacjach. Jeśli tylko jakaś aplikacja posiada nową wersję, w ikonce AppStore pokazuje się liczba aplikacji do uaktualnienia. Kwestia kilku tapnięć, i mamy nową wersję. Fajne, nie?
Podsumujmy
AppStore jest ŚWIETNYM sposobem na dystrybucję aplikacji. Znacznie rozszerza możliwości iPhone o gry, rozbudowane listy to-do, komunikatory...
Przykład z Apple wzięło już chociażby Google, tworząc dla swojej platformy mobilnej Android Marketplace.
Chciałbym, żeby właśnie tak mogło wyglądać zarządzanie aplikacjami i robienie zakupów w moim pecetowym systemie (nie wspominajcie o Linuksowym zarządzaniu pakietami...).

1
Piotr Pyclik, 13 grudnia 2008, 21:03:33Ale to właśnie bardzo przypomina Linuksowe zarządzanie pakietami i jest wcale niegłupie. :)
2
Jakbyś dodał jeszcze linki do appów, które uważasz za świetne, to recenzja była by IMO kompletna. ;P
3
hinok, 14 grudnia 2008, 14:59:06iPhone'a mam od ponad 3 tygodni i lepszego telefonu nie widziałem. Jedyny minus tak naprawdę, to brak w pełni działającego bluetootha.
MMS - swirlyMMS, instalujemy i już mamy możliwość odbierania/wysyłania MMSów, swoją drogą nigdy żadnego nie wysłałem, ani nie odebrałem.
appstore to tak naprawdę pikuś ;)
Zainteresuj się rozwiązaniami typu cydia lub installer.
Instalujesz cycorder - program do nagrywania filmików na iphone i po zrzuceniu filmików na komputer dziwisz się jak to możliwe, że ten film tak świetnie wygląda. Sony Ericsson k750i, który też ma de facto aparat 2mbpx nagrywa filmiki, które można nazwać wstrętnymi w porównaniu do tych jakie tworzy iphonea :)
Nie zapominajmy o cover flow, który po wyciągnięciu w autobusie lub pociągu, sprawia, że wszyscy robią "łał"
4
hinok: Emm... no wiesz... normalnie to raczej nie zależy nam (nam w sensie używającym-telefonu-a-nie-szpanującym-nim) na łałach w pociągu. Akurat CoverFlow to taki bezużyteczny bajer, który mi ostatnio bardziej przeszkadza niż pomaga (bo co niechcący obrócę telefon to się włącza).
5
@Riddle: godne polecenia aplikacje to już sprawa na całkiem inny wpis. ;)
@hinok: Cydia i Installer pod względem zawartości są dla mnie prawie bezużyteczne (no, BossPrefs się przydaje), tak samo jak pod względem technicznym i wydajnościowym. Szczególnie wydajność to jakaś porażka.
Co do porównania do K750i - spójrz na datę produkcji.. :)
A cover flow, jak wspomniał @zx, w większości przypadków jedynie przeszkadza. Zresztą, o problemach wynikających z akcelerometra w Safari i iPodzie już pisałem w 140 znakach na Twitterze.